Archiwum autora: joannabloguje

Informacje o joannabloguje

Bloguję bo lubię, bo mnie to pozytywnie nakręca.

Będzie o…

…kolei. Taaak, taaak…znowu. Majówka była. To postanowiliśmy odsapnąć, co nieco i wyjechać w siną dal. Złożyło się też tak, że podróż odbywaliśmy koleją. Stacja A w Big City, stacja B w Small Vilage. I ja o stacji A, słów kilka skrobnę. Czytaj dalej


Bo miłość…

Widzieliście kiedyś zakochanego człowieka?  I nie pytam czy byliście, jesteście zakochani; nie pytam o waszych partnerów, mniej lub bardziej zakochanych w Was…. Czytaj dalej


Zagadka kulinarna

Co dzień pytam mojego Pierworodnego (P) co miał na obiad w szkole. Inspiracji szukam, a nie że ciekawska jestem. Wczoraj tradycji stało się zadość:

(J) Co miałeś na obiad?

(P) Ziemniaki z mięsem i sałatka

Nie zadowala mnie ta odpowiedź:

(J) A dokładnie?

(P) Ziemniaki, filet z kurczaka i sałatka…no nie wiem z czego, ale ulubiona wujka  Michała….

(J) o_O

Jedyna sałatka jaka przychodzi mi do głowy nie nadaje się jako dodatek do obiadu, stanowi samodzielne danie….a myślałam, że znam z grubsza gusta kulinarne w/w wujka..


Zasłyszane

Wszystkie moje wpisy, o służbie zdrowia jako organizacji (w sensie naturalnie zarządzania) są niczym, wobec tego co usłyszałam przed sekundą od koleżanki. Otóż w/w w oczekiwaniu na swoją kolej u lekarza, była świadkiem scenki:

Do okienka rejestracji podchodzi pani, która umówiona była po odbiór L4. “Wyspowiadała” się przed rejestratorką i ta z wolna odszukała kartotekę pacjentki, przewertowała i zawyrokowała:

- Nie mogę wypisać Pani tego L4….

-Dlaczego? Przecież lekarz tam napisał….

-Tak, ale tu jest napisane “od 11-go 3 dni” i NIE  NAPISAŁ DO KIEDY….

THE END!


……

Myślę o kilku rzeczach równocześnie. O zakupach, sprzątaniu, zakupach, o pierdołach, o pracy, rozwiązuję skomplikowane zagadki rozliczeniowe, uzupełniam listę zakupów i na to wszystko otrzymuję wiadomość gg:

T: może do silesii pojedziemy, do tesco i innych takich tam?

Ja: dzisiaj?

T: nie, wczoraj…

Szczyt inteligencji osiągnęłam pytając:)


Z serii: Bez komentarza

Zaczytałam się ja wczoraj, w takim jednym blogu (nazwy jego na razie nie wymienię, ale niebawem na pewno umieszczę na prawej kolumnie wśród innych), tak bardzo, że prąd cały zszedł mi z laptopa. Najpierw nic nie robiłam sobie z ostrzeżeń, że “pozostało jeszcze 15 minut i podłącz mnie do prądu, bo zdycham”, potem ” że zostało jeszcze 7 minut…itd”. Ugięłam się dopiero pod sugestią, że “komputer zostanie wprowadzony w stan hibernacji za minut kilka”. Z żalem porzuciłam lekturę i ruszyłam galopem po kabel, bo go wcześniej nie przyniosłam. Kabel leżał porzucony niczym bezpański pies na krześle, wzięłam go więc uprzednio wyplątawszy z przewieszonych  spodni i udałam się kierunku laptopa skubiąc go po drodze. Oskubałam kawałek wyrzuciłam do śmieci i spojrzałam. W rękach moich spoczywał ….PASEK DO SPODNI….który to musiałam wyjąć z nich, a nawet wytargać go ze szlufek wręcz..skubałam, bo się kawałek skórki od reszty odkleił. Do kabla to nie podobne ni jak, ale wierzcie, że ciągle byłam przekonana że to właśnie całe to ustrojstwo z zasilaczem dzierżę w rękach.

Bez proszę ja Was komentarza pozostawiam ja.


O poradni..w poradni

Poradnia ortopedyczna znajduje się w budynku mieszczącym kilkadziesiąt innych przychodni i rejestracji do nich. Potrzebne były mi jeszcze dwie. Czytaj dalej


W poradni

Upływ czasu i przeżyte lata dały znać o sobie zużyciem niektórych moich wewnętrznych części. Padło na dolną część kręgosłupa i co za tym idzie leczenie u ortopedy. Kilka badań pozwoliło lekarzowi na postawienie diagnozy i zaordynowanie leczenia. Właśnie odbyłam ostatnią mam nadzieję na długi czas wizytę i o niej chciałam słów kilka. A właściwie o okolicznościach wizycie towarzyszących. Czytaj dalej


Szampon

Stoję w pewnej popularnej drogerii przed półką z szamponami. Czytaj dalej


Co ma do tego motyl?

Podczas pewnego feralnego upadku – mimo, iż uprzednio myślałam, że nic sobie nie zrobiłam – lekko musiałam nadwerężyć nadgarstek, który użytkowany w sposób zwykły zachowuje się przyzwoicie, natychmiast jednak zaczyna boleć, kiedy musi wykonać jakaś pracę, na przykład coś ukroić. Czytaj dalej


Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.